Zapomnij o Fuji. Poważnie. Oznacz to jako „pomiń” na liście.
Tak, to 3775 metrów pełnej wdzięku symetrii i status obiektu światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Przyjrzyj się jednak bliżej punktom początkowym szlaku. Nie można tam zobaczyć natury. Widzisz chaos. Nieświadomość. Nieodpowiedzialność. Oraz poziom szkód w środowisku, których skutki są odczuwalne jeszcze długo po wędrówce.
W 2022 r. Japonia ustanowiła rekord: kraj odwiedziło 42,7 mln osób. Wielu przybyło dzięki słabnącemu jenowi i neonowej poświacie Tokio. Świątynie w Kioto również są wypełnione po brzegi. Wygląda na to, że połowa turystów goni za świętą trójcą Internetu: ramenem, matchą i idealnym selfie z bliska z górującą w tle górą Fuji.
Czy gospodarka jest szczęśliwa? Może. Łańcuchy dostaw – nie. Lokalni mieszkańcy też nie.
Weźmy na przykład Fujikawaguchiko. Wcześniej był widok na wulkan unoszący się nad jeziorem. Teraz? To sklep spożywczy dla hordy turystów, dla których krajobraz jest czymś więcej niż tłem do sesji zdjęciowej. Do 2024 r. korki na drogach stały się tak duże, że władze zainstalowały bariery z czarnej siatki. Aby po prostu zablokować widok. W Fujiyoshidzie lokalni mieszkańcy musieli odwołać festiwal kwitnącej wiśni. Dziesięcioletnia tradycja. Zniknął. Ponieważ miasta nie mogły wytrzymać codziennego najazdu.
Same szlaki są niszczone. Od lipca do września około 200 000 ludzi zdobywa górę Fuji. Co roku na Kilimandżaro wspina się 50 000 osób. I to przez wszystkie cztery miesiące sezonu. Wynik jest przewidywalny: śmieci są wszędzie. Zanieczyszczona gleba. Erozja postępuje w zastraszającym tempie.
Czy powinno tak być?
Nie. Japonia to nie tylko jedna góra. Są Alpy i pasmo Yatsugatake. Są dzikie. Cichy. I umieścili monotonny ludzki łańcuch w Fuji. Jak to ujął jeden z miejscowych: tamtejsze góry są zupełnie inne. Można spacerować wzdłuż długich grzbietów, wspinać się po skałach i spływać rzekami. Turyści znajdują tu prawdziwą różnorodność. Nie tylko po linii prostej w górę i w dół.
Niedawno przeszedłem cztery mało znane szlaki wysokogórskie. Zaoferowali coś, czego Fuji nie miało. Cisza. Przestrzeń. Prywatność.
Uwaga: trasy te wznoszą się na wysokość powyżej 2800 metrów. Dzienny przyrost wysokości jest znaczny. Potrzebujesz wytrzymałości. Wymagana jest dobra kondycja fizyczna. Z wyjątkiem jednej trasy nie jest wymagana żadna technika wspinaczkowa. Trochę wspinaczki? Tak. Możesz iść sam, ale pomocny będzie przewodnik. Bezpieczeństwo przede wszystkim.
Alpy Południowe: dwaj giganci
Góry Kita i Aino znajdują się w Alpach Południowych. Są to drugi i czwarty najwyższy szczyt w Japonii. Sezonowy autobus kursuje z Kofu od końca czerwca do początku listopada. Do Kofu z Tokio można dojechać w 90 minut.
Standardowa trasa na Kitę (3180m) to wyczerpująca dwudniowa wspinaczka z Hirogawady. Ale lepiej wziąć dodatkowy dzień. Połącz tę trasę ze wspinaczką na Aino (3060 m n.p.m.) oszałamiającą granią. Ból nóg jest tego wart.
Jest też góra Yari. Jego iglica jest ostra jak czubek włóczni. Aby dostać się na szczyt często trzeba przejść przez Daichiretto.
Słyszeliście o Daikiretto? To jest ostrze noża. Klify są strome. Prawie co roku ludzie na tym umierają.
Technicznie zalicza się go do nieskomplikowanych. Nie potrzeba żadnych lin. Nie wymaga specjalnego sprzętu. Ale luźne kamienie i śliski granit nauczyły mnie ostrożności. Załóż kask. Nosić rękawice zapewniające dobry chwyt. Jeśli nie możesz się skoncentrować przez trzy godziny wspinaczki, wybierz bezpieczną opcję. Nigdy nie idź przy złej pogodzie. Kropka.
Wolisz unikać ostrza? Udostępnij wędrówkę. Najpierw udaj się do Okuhotok. I pojedź do Yari innego dnia. Oddziel wierzchołki. Podziel się ryzykiem.
Yatsugatake: Zwycięstwo w porażce
Legenda głosi, że Yatsugatake walczył z Fuji. Starożytna mitologia Shinto. Kłócili się o wysokość. Bogini Fuji zwyciężyła. Wyrzuciła Yatsugatake na szczyt. Było ich ośmiu. Najwyższym zachowanym szczytem jest Aka-yama (2789 m).
Dziś Aka jest sama jako mistrz grani. Dwudniowa wędrówka zabierze Cię na szczyt. Widoki rozciągają się na Alpy Japońskie aż do Fuji.
Zacznij od Minotoguchi. Podróż autobusem z miasta Zino. Prefektura Nagano. Około dwóch godzin pociągiem z Shinjuku. Szlak wznosi się doliną wzdłuż krystalicznie czystej rzeki. Droga jest wyłożona głazami porośniętymi mchem. Zatrzymaj się w chacie Goja Goyo.
Na wszystkich czterech trasach znajdują się schroniska. Są otwarte do października. Można przenocować w przytulnych pokojach wewnątrz lub rozbić namiot na zewnątrz. Ostatnia wspinaczka z Goyo do świątyni Aka Summit jest trudna. Twoje nogi będą płonąć. Powietrze stanie się rozrzedzone.
Gdy staniesz na szczycie, a czerwona skała będzie pod twoimi stopami, oddasz cześć bogom. A potem spójrz w dal. Na Fuji.
Co widzi jego bogini? Milion nóg. Kolejki ludzi. Hałas.
Yatsugatake przegrał wojnę. Rozpadł się. Ale świat zwyciężył.
Bitwa między górami jeszcze się nie skończyła, prawda?
Przeczytaj więcej o japońskich parkach narodowych tutaj